sobota, 7 listopada 2015

Wcale nie zwariowałam...

Doskonale zdaję sobie sprawę, że jest początek listopada i do świąt jeszcze bardzo dużo czasu, ale są pyszności, które trzeba już zacząć przygotowywać. Powiem więcej to ostatni moment i za chwilę będzie za późno. Powtórzę za tytułem posta ja wcale nie zwariowałam i już nastawiłam piernik długo dojrzewający do czego i Was namawiam. W zeszłym roku upiekłam takie ilości tego aromatycznego ciasta, że obawiałam się iż nikt nie da rady tego zjeść, a tak naprawdę w drugi dzień świąt zostały tylko okruszki więc w tym roku nie mogło go zabraknąć w moim domu. Od razu dodam, że to nie jest lekki i zdrowy przepis, ale przecież nie każdy przywiązuje wagę do tych aspektów. Oczywiście lekkie wersje tradycyjnych potraw świątecznych też się pojawią na blogu, ale trochę później :)

Zdjęcie poglądowe z  zeszłego roku.

Piernik zaczynamy przygotowywać około 7-8 tygodni przed świętami.
Składniki na 4 keksówki
0,5 l miodu ( dowolnego ja dałam wielokwiatowy i gryczany)
2 niepełne szklanki cukru
1 kostka margaryny
1 kg + 1 szklanka mąki tortowej
3 duże lub 4 małe jajka
3 łyżki sody
1/2 szklanki mleka
3 soli
2-3 opakowania mieszanki przypraw do piernika
Miód, cukier i margarynę ogrzewamy w garnku do rozpuszczenia. Nie gotujemy. Masę studzimy, a następnie dodajemy mąkę połączoną z przyprawami, szczyptę soli, jajka oraz mleko wymieszane z sodą. Masę mieszamy mikserem, jest dość gęsta. Teraz przekładamy do naczynia szklanego lub ceramicznego, przykrywamy ściereczką i owijamy folią. Następnie zostawiamy piernik na cztery do sześciu tygodni aby dojrzewał w zimnej piwnicy lub spiżarni, ja z braku takiego miejsca trzymam w lodówce. Po upływie około 5 tygodni ciasto piernikowe wyjmujemy z lodówki i dzielimy na 4 równe części, a następnie wylepiamy foremki wyłożone papierem do pieczenia. wysokość ciasta będzie niewielka, ale spokojnie wyrośnie ono dość mocno, Pierniki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni C  przez 45 – 60 minut. Sprawdzamy patyczkiem, czy są upieczone. Studzimy, a następnie owijamy w bawełnianą ściereczkę i zostawiamy w chłodnym (lodówka) miejscu na kilka dni. Następnie odwijamy pierniki. Mogą być bardzo miękkie (bo dojrzały), trochę twarde, ale miejscami miękkie (są w trakcie dojrzewania, wystarczy je przełożyć masą, o czym za chwilę i poczekać) lub twarde jak kamień (trzeba będzie im pomóc w dojrzewaniu). Teraz każdy piernik przekrawamy na pół i przekładamy dowolną masą np. powidłami śliwkowymi, które przygotowaliśmy kilka tygodni temu lub innymi masami (przepisy podam później, bliżej realizacji), składamy pierniki i wierzch smarujemy cieniutką warstwą powideł lub masy, zawijamy każdy piernik osobno w folię aluminiową, a następnie wkładamy w foliową torbę i zostawiamy do 23 grudnia, ale zaglądamy do ciasta i jeżeli stają się coraz bardziej miękkie to dajemy im samodzielnie dojrzeć, ale jeżeli nie miękną musimy im pomóc. Wówczas trzeba rozwinąć folię aluminiową, obok piernika położyć kromki świeżego chleba i kawałki jabłka (trzeba je zmieniać codziennie!!!). Pierniki na pewno zmiękną. Chleb i jabłka będą oddawać wilgoć ciastu, które zacznie dojrzewać. Dzień przed wigilią oblewamy polewą czekoladową i pyszne, aromatyczne pierniki staropolskie gotowe.
Smacznego !!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz