Kochani za nami wspaniały rok, mój właśnie taki był. Pełen wyzwań, walki, budowania i kształtowania ale przede wszystkim radości, szczęścia, zwycięstwa. Kiedy patrzę wstecz na minione 365 dni to wiem, że każda decyzja okazałą się słuszna, że warto było...... Mam szczerą nadzieję, że i Wy tak swój rok podsumowujecie stawiając w nadchodzącym nowe wyzwania i cele. Ja stawiam i jak zawsze podnoszę sobie poprzeczkę, bo jak jest trudniej to i radość większa z wygranej.
A dziś kiedy przed nami magiczna noc, a tuż za nią drepcze nowy roczek, życzę Wam i sobie siły, determinacji, wytrwałości ale przede wszystkim radości, szczęścia spełnienia marzeń i celów. Bądźmy szczęśliwymi, realizującymi się ludźmi pełnymi pomysłów na dalszy czas :)
Wszystkiego Najlepszego :) :) :)
czwartek, 31 grudnia 2015
środa, 23 grudnia 2015
W tym szczególnym dniu....
W tym szczególnym i magicznym dniu składam wszystkim najlepsze życzenia Bożonarodzeniowe. Niech dziś wieczór i każdego dnia nadchodzącego roku nie zabraknie Wam inspiracji i smaku. Niech każda potrawa, którą stworzycie zachwyci Was i osoby którym ją zaserwujecie. Zdrowych spokojnych świąt dla Was i Waszych najbliższych :) :) :)
Lekko i tradycyjnie cz IV
Moi drodzy, na koniec moich lekkich świątecznych propozycji chce Wam pokazać ciasto. Tak dokładnie słodkości też da się odchudzić. To będzie moja wersja keksu, jednego z tradycyjnych ciast świątecznych. Jest bardzo smaczne, słodkie i nie odbiega od tradycyjnego. A do tego szybkie i łatwe do przygotowania
Keks z kaszy jaglanej
200 g kaszy jaglanej
4-6 łyżek miodu
2,5 szklanki wody
150 bakalii
1/3 szklanki płatków owsianych
1 jajko
Wodę słodzimy miodem do której dodajemy kasze, która
uprzednio porządnie płuczemy pod bieżąca wodą w celu pozbycia się
charakterystycznej goryczki i gotujemy zgodnie z opisem na opakowaniu. Teraz
dodajemy bakalie (u mnie to orzechy nerkowca, migdały, rodzynki, suszona
żurawina, jagody goji, suszone daktyle oraz kandyzowana skórka pomarańczowa)
oraz jajko o płatki owsiane. Całość dokładnie mieszamy i umieszczamy w blaszce
wyłożonej papierem do pieczenia, a następnie dobrze ugniatamy. Pieczemy przez
30-40 minut w 180 stopniach C do uzyskania złotego koloru.
Dodatkowo rada: warto spróbować kaszy pod koniec gotowania i
ewentualnie dosłodzić jeżeli dla nas tej słodyczy jest za mało.
Smacznego!!!!
wtorek, 22 grudnia 2015
Lekko i tradycyjnie cz. III
Śledź.... :) ja uwielbiam i nie wyobrażam sobie kolacji wigilijnej bez tej smacznej ryby, ale w tym roku postanowiłam ją udoskonalić i poniżej przedstawiam Wam moją wersję w lekkiej chmurce bez obciążania żołądka i wątroby
4 średniej wielkości płaty śledzia a’la Matias
1 duża szalotka
1 średnie jabłko
300 ml jogurtu naturalnego
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżka miodu
skórka otarta z jednej cytryny
sok z połówki cytryny
Świeżo mielony, kolorowy pieprz
Szczypior do dekoracji
Płaty śledzia moczymy w zimnej wodzie, aby pozbyć się
nadmiaru soli. Czas na to potrzebny, każdy musi dobrać do indywidualnych
upodobań smaku i intensywności zasolenia zalewy w której były trzymane,
najlepiej co jakiś czas próbować malutki kawałek. Teraz możemy pokroić w
cieniutkie piórka szalotkę, która jest delikatniejsza od cebuli dzięki czemu
uzyskamy subtelniejszy efekt końcowy. Jabłko kroimy w drobne słupki. Gotowe śledzie kroimy w paski około 1
centymetrowe, dodajemy szalotkę oraz jabłka. Czas na przygotowanie zalewy,
która powstanie na bazie jogurtu naturalnego doprawianego octem jabłkowym,
miodem, świeżo mielonym kolorowym pieprzem, skórką otartą z jednej cytryny oraz
sokiem z jej połówki . Na koniec łączymy śledzie z zalewą i serwujemy udekorowane szczypiorkiem.
Smacznego!!!!
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Lekko i tradycyjnie cz. II - Pieczona ryba po grecku
Tradycyjna ryba po grecku jest obtoczona w panierce z pszennej bułki i usmażona na oleju czyli również nim nasączona, ciężka i kaloryczna. Ja chcę Wam pokazać, jak bez problemu można ją odchudzić nie tracąc przy tym na smaku :)
Pieczona ryba po grecku
500 g filetów z dorsza
4 średnie marchewki
1 duży korzeń pietruszki
1 mały seler
1 średnia cebula
1 mały koncentrat pomidorowy
1 łyżeczka oleju rzepakowego
Sól i pieprz
Szczypiorek do podania
Rybę doprawiamy solą i pieprzem, a następnie pieczemy w 180 stopniach C przez
około 15 minut. W między czasie ścieramy warzywa na tarce o grubych oczkach, a
cebulę kroimy w kostkę. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy cebulę na złoty
kolor, a następnie dodajemy warzywa, które smażymy klika minut po czym
podlewamy odrobiną wody i dusimy do uzyskania struktury aldente. Teraz
doprawiamy koncentratem pomidorowym, najlepiej własnej produkcji i doprawiamy
solą i pieprzem do smaku. Serwujemy rybę z farszem posypane szczypiorkiem.
Smacznego!!!!
sobota, 19 grudnia 2015
Lekko i tradycyjnie.... oczywiście :)
Święta od zawsze kojarzą się między innymi z ciężkim brzuchem, przejedzeniem i dodatkowymi centymetrami tu i ówdzie ale nie musi tak być. Postaram się zachęcić was do odchudzenia swoich potraw i wprowadzenia małych zmian pełnych smaku i tradycji. Na dobry początek pierogi :) tym razem bez białej pszennej mąki, którą zastąpiłam orkiszową. Świetnie się z nią pracuje, ciasto lekko wyrabia i bezproblemowo wałkuje oraz klei. W poniższym przepisie są z farszem z pieczarek, ale można zastosować tradycyjny z kapusty i grzybów, albo każdy inny ulubiony.
Pierogi z mąki orkiszowej z farszem pieczarkowym (około 50
sztuk małych pierogów)
Ciasto
2 szklanki mąki orkiszowej
100 ml gorącej wody
1 łyżeczka margaryny light
1 jajko
Farsz
400 g pieczarek
1 duża szalotka
Sól i pieprz i słodka papryka
1 łyżeczka oleju rzepakowego
Do podania
Świerzy rozmaryn
Czerwony pieprz
To maja kolejna próba pierogów z innej niż pszenna mąki i
wreszcie zakończona sukcesem. Ciasto jest delikatne, smaczne i łatwo się z nim
pracuje.
Z mąki, wody (musi być bardzo ciepła) margaryny i jajka zagniatamy
ciasto jak przy tradycyjnych pierogach w razie potrzeby podsypując mąką lub podlewając
wodą aby uzyskać elastyczną i plastyczną masę, a następnie odstawiamy na około
½ godziny aby odpoczęło. Teraz przygotowujemy farsz. Pieczarki ścieramy na
tarce o grubych oczkach, zaś szalotkę drobno siekamy, można ją zastąpić zwykła cebulą ale będzie bardziej wyczuwalna.
Wszystko podsmażamy na łyżeczce oleju rzepakowego i doprawiamy solą, pieprzem
oraz słodką papryką. Ciasto rozwałkowujemy na cienkie placki podsypując
delikatnie mąką, nie stanowi to żadnego problemu pracuje się z nim nawet
łatwiej niż z pszennym. Wycinamy małe kółka ja do tego użyłam szklanki o 7
centymetrowej średnicy. Wypełniamy ostudzonym farszem i zlepiamy. Gdyby ciasto
za bardzo przeschło i pierogi nie chciały się lepić smarujmy brzegi delikatnie
białkiem jajka, ta metodę można stosować przy każdym rodzaju mąki. Wrzucamy na
lekko osolony wrzątek i gotujemy około 3-4 minut od wypłynięcia. Serwujemy
jeszcze ciepłe, ale z powodzeniem można je odsmażyć. Na zdjęciu podałam ze
świeżym rozmarynem, którego żywiczny aromat świetnie się komponuje z farszem i
czerwonym pieprzem.
Smacznego!!!!!
sobota, 7 listopada 2015
Wcale nie zwariowałam...
Doskonale zdaję sobie sprawę, że jest początek listopada i do świąt jeszcze bardzo dużo czasu, ale są pyszności, które trzeba już zacząć przygotowywać. Powiem więcej to ostatni moment i za chwilę będzie za późno. Powtórzę za tytułem posta ja wcale nie zwariowałam i już nastawiłam piernik długo dojrzewający do czego i Was namawiam. W zeszłym roku upiekłam takie ilości tego aromatycznego ciasta, że obawiałam się iż nikt nie da rady tego zjeść, a tak naprawdę w drugi dzień świąt zostały tylko okruszki więc w tym roku nie mogło go zabraknąć w moim domu. Od razu dodam, że to nie jest lekki i zdrowy przepis, ale przecież nie każdy przywiązuje wagę do tych aspektów. Oczywiście lekkie wersje tradycyjnych potraw świątecznych też się pojawią na blogu, ale trochę później :)
Zdjęcie poglądowe z zeszłego roku.
Piernik zaczynamy
przygotowywać około 7-8 tygodni przed świętami.
Składniki na 4 keksówki
0,5 l miodu ( dowolnego ja dałam wielokwiatowy i gryczany)
2 niepełne szklanki cukru
1 kostka margaryny
1 kg + 1 szklanka mąki tortowej
3 duże lub 4 małe jajka
3 łyżki sody
1/2 szklanki mleka
3 soli
2-3 opakowania mieszanki przypraw do piernika
Składniki na 4 keksówki
0,5 l miodu ( dowolnego ja dałam wielokwiatowy i gryczany)
2 niepełne szklanki cukru
1 kostka margaryny
1 kg + 1 szklanka mąki tortowej
3 duże lub 4 małe jajka
3 łyżki sody
1/2 szklanki mleka
3 soli
2-3 opakowania mieszanki przypraw do piernika
Miód, cukier i margarynę
ogrzewamy w garnku do rozpuszczenia. Nie gotujemy. Masę studzimy, a następnie
dodajemy mąkę połączoną z przyprawami, szczyptę soli, jajka oraz mleko
wymieszane z sodą. Masę mieszamy mikserem, jest dość gęsta. Teraz przekładamy do naczynia
szklanego lub ceramicznego, przykrywamy ściereczką i owijamy folią. Następnie
zostawiamy piernik na cztery do sześciu tygodni aby dojrzewał w zimnej piwnicy
lub spiżarni, ja z braku takiego miejsca trzymam w lodówce. Po upływie około 5 tygodni ciasto piernikowe wyjmujemy z lodówki i dzielimy na 4 równe części, a następnie
wylepiamy foremki wyłożone papierem do
pieczenia. wysokość ciasta będzie niewielka, ale spokojnie wyrośnie ono dość
mocno, Pierniki pieczemy w piekarniku nagrzanym do 170 stopni C przez 45 – 60 minut. Sprawdzamy patyczkiem,
czy są upieczone. Studzimy, a następnie owijamy w bawełnianą ściereczkę i
zostawiamy w chłodnym (lodówka) miejscu na kilka dni. Następnie odwijamy
pierniki. Mogą być bardzo miękkie (bo dojrzały), trochę twarde, ale miejscami
miękkie (są w trakcie dojrzewania, wystarczy je przełożyć masą, o czym za
chwilę i poczekać) lub twarde jak kamień (trzeba będzie im pomóc w
dojrzewaniu). Teraz każdy piernik przekrawamy na pół i przekładamy dowolną masą np. powidłami
śliwkowymi, które przygotowaliśmy kilka tygodni temu lub innymi masami
(przepisy podam później, bliżej realizacji), składamy pierniki i wierzch
smarujemy cieniutką warstwą powideł lub masy, zawijamy każdy piernik osobno w folię
aluminiową, a następnie wkładamy w foliową torbę i zostawiamy do 23 grudnia,
ale zaglądamy do ciasta i jeżeli stają się coraz bardziej miękkie to dajemy im
samodzielnie dojrzeć, ale jeżeli nie miękną musimy im pomóc. Wówczas trzeba
rozwinąć folię aluminiową, obok piernika położyć kromki świeżego chleba i
kawałki jabłka (trzeba je zmieniać codziennie!!!). Pierniki na pewno zmiękną.
Chleb i jabłka będą oddawać wilgoć ciastu, które zacznie dojrzewać. Dzień przed
wigilią oblewamy polewą czekoladową i pyszne, aromatyczne pierniki staropolskie
gotowe.
Smacznego !!!!
sobota, 24 października 2015
Jabłkowy zawrót głowy...
Jesienna kuchnia jest najpiękniejsza. Pełna korzennych przypraw, zapachu odchodzącego lata, wspaniałych odcieni złota, czerwieni i żółci. Królują różne owoce i warzywa. Jest intensywnie, pracowicie i przyjemnie :)
W tym roku zostałam dopieszczona jabłuszkami, takimi z własnej uprawy, bez chemii za to bardzo aromatycznymi. Pierwszą partię, którą dostałam od kolegi postanowiłam przesmażyć i zamknąć w słoiczkach, aby cieszyć się ich smakiem dodanym do śniadaniowej owsianki lub naleśników. Drugą cześć otrzymaną z tego samego źródła przerobiłam na nalewkę, będzie wspaniale rozgrzewać w zimowe wieczory.
Zacznę od smażonych jabłek
około 2 kg jabłek ( np. antonówek)
2 laski cynamonu
1 laska wanilii
1/25 szklanki cukru brązowego
1 cytryna
Jabłka pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w kostkę (wraz ze skórką, pod którą znajduje się najwięcej zdrowia), następnie umieszczamy w dużym rondlu i dodajemy cukier, cynamon, sok z cytryny oraz wanilię (uprzednio ją przekrawamy). Całość dusimy około 20 minut. Można dłużej, ale ja chciałam pozostawić część jabłek w całych kosatkach. Teraz możemy przełożyć do wyparzonych słoików i odstawić do góry nogami do wystygnięcia.
Smacznego!!!!
Smacznego!!!!
Drugi przepis na dziś to nalewka z jabłek
około 1,5 kg jabłek
4 laski cynamony
cukier waniliowy
1 szklanka cukru brązowego
1 cytryna
7 goździków
1/2 litra wódki czystej
1/2 litra wódki żubrówka z trawą żubrową
Owoce pozbawiamy gniazd nasiennych i kroimy w kostkę dodajemy cynamon, goździki, cukier, cukier waniliowy oraz pokrojoną w plastry cytrynę. Mieszamy i odstawiamy na około 2 tygodnie ( nie dłużej, ponieważ jabłka dość szybko zaczynają fermentować i trzeba zatrzymać ten proces) po tym okresie zalewamy alkoholem i odstawiamy na około 4 tygodnie, po których filtrujemy i zlewamy do butelek. Nalewka jest gotowa do kosztowania.
Smacznego!!!!
niedziela, 11 października 2015
Ketchup inaczej
Moje źródła inspiracji kulinarnej są nieograniczone i samą mnie zaskakują. To dobrze, bo bez tego było by nudno, a stagnacja i nuda to mój wróg szczególnie w okresie jesienno - zimowym kiedy trzeba mi więcej impulsów do działania. A co tym razem było punktem zapalnym....? Właściwie pytanie powinno brzmieć kto? Mój kochany brat, który przyniósł z pracy przepis na ketchup z dyni. Tak się złożyło, że pozostał mi po marynowaniu spory kawałek pomarańczowej bulwy więc zareagowałam bez większego sprzeciwu na jego słowa: "musisz to TO zrobić, smak jest niepowtarzalny...." potem padło jeszcze kilka ochów i achów na temat omawianego specjału, Otrzymany przepis przeliczyłam do ilości podsiadanej dyni i wzięłam się za pracę. Gotowy sos pozamykałam w słoiczkach i z duszą na ramieniu poszłam do Michała po recenzję. Długo smakował trzymając mnie w napięciu i nerwach, aby ostatecznie stwierdzić: "To jest ten smak". Moja radość sięgnęła nieba, ponieważ uszczęśliwianie ludzi kulinarnie jest moją największą zapłatą za pracę, która zaś jest realizacją marzeń, szczęściem i spełnieniem.
A tu przepis według mojego przelicznika
1,8 kg obranej i wypestkowanej dyni
3/4 kg czerwonej papryki
3/4 kg cebuli
4 łyżki soli
1 szklanka octu
3/4 kg cukru
2 łyżki bazylii
2 łyżki oregano
2 łyżki przyprawy do spaghetti
1 łyżka chili
1 łyżka słodkiej papryki
1 łyżka curry
60 dag koncentratu pomidorowego
Dynie kroimy w kosteczkę, solimy dwoma łyżkami soli i odstawiamy na dwie godziny, z papryką postępujemy tak samo. Po 2 godzinach gotujemy dynię i paprykę (każde w osobnym garnku) oraz cebulę pokrojoną w grubą kostkę z niewielką ilością wody w trzecim garnku. Wszystko doprowadzamy do miękkości czyli około 30-40 minut.Teraz łączymy warzywa (cebulę bez wody ewentualnie można będzie później dodać gdyby wyszło za gęste), dodajemy koncentrat, ocet, cukier oraz przyprawy, a całość gotujemy kilka minut, po których blendujemy składniki w celu otrzymania gładkiego gęstego ketchupu. Teraz można jeszcze kilka minut pogotować i wypełniamy wyparzone słoiki, które odstawimy do góry nogami w celu wystygnięcia.
Smacznego!!!!
A tu przepis według mojego przelicznika
1,8 kg obranej i wypestkowanej dyni
3/4 kg czerwonej papryki
3/4 kg cebuli
4 łyżki soli
1 szklanka octu
3/4 kg cukru
2 łyżki bazylii
2 łyżki oregano
2 łyżki przyprawy do spaghetti
1 łyżka chili
1 łyżka słodkiej papryki
1 łyżka curry
60 dag koncentratu pomidorowego
Dynie kroimy w kosteczkę, solimy dwoma łyżkami soli i odstawiamy na dwie godziny, z papryką postępujemy tak samo. Po 2 godzinach gotujemy dynię i paprykę (każde w osobnym garnku) oraz cebulę pokrojoną w grubą kostkę z niewielką ilością wody w trzecim garnku. Wszystko doprowadzamy do miękkości czyli około 30-40 minut.Teraz łączymy warzywa (cebulę bez wody ewentualnie można będzie później dodać gdyby wyszło za gęste), dodajemy koncentrat, ocet, cukier oraz przyprawy, a całość gotujemy kilka minut, po których blendujemy składniki w celu otrzymania gładkiego gęstego ketchupu. Teraz można jeszcze kilka minut pogotować i wypełniamy wyparzone słoiki, które odstawimy do góry nogami w celu wystygnięcia.
Smacznego!!!!
niedziela, 4 października 2015
Dekadencki powiew jesieni....
Jesień, tak piękna i bogata kolorami oraz smakami zachwyca mnie każdego roku. Zawsze udaje mi się odkryć coś nowego co daje inspiracje. Poranki budzą nadal pięknym słońcem zmuszając nas do działania wręcz każąc wyjść z domu i czerpać pełnymi garściami z otoczenia. Tylko kot leniwie wtula się w gorące plamy słońca na podłodze spędzając w ten sposób czas.
Ostatnia sobota to oczywiście wizyta na lokalnym targu i polowanie na skarby jesieni. Tym razem nabyłam piękną, dorodną dynię, którą oczywiście zamarynowałam. Przepis był na Facebookowym profilu około dwa lata temu ale podam go ponownie, może ktoś z was przygotuje w swoich kuchniach ten złocisty przysmak aby się cieszyć słońcem kiedy jesień ustąpi miejsca białej i zimnej królowej lodu. Powiem trochę filozoficznie, nawiązując do tematu posta: bo czyż nie jest smutnym, że wszystko co się zaczyna nieuchronnie skłania się ku końcowi....?
Dynia marynowana
2 kg obranej i oczyszczonej dyni
1 szklanka octu 10%
3 szklanki wody
500 gr cukru
około 4 łyżek miodu ja użyłam lipowego
kora cynamonu
7 szt. goździków
1 łyżka świeżego startego imbiru
1 szklanka octu 10%
3 szklanki wody
500 gr cukru
około 4 łyżek miodu ja użyłam lipowego
kora cynamonu
7 szt. goździków
1 łyżka świeżego startego imbiru
Dynię kroimy w dowolną kostkę, a w
między czasie przygotowujemy zalewę z octu, wody cukru, miodu, cynamonu, imbiru
i goździków. Do zagotowanej zalewy wkładamy dynię i gotujemy około 45 minut na
bardzo małym ogniu. Dynią się nie rozgotuje będzie miękka a zarazem chrupiąca.
Następnie gotową dynię wkładamy do wyparzonych słoików i zalewamy zalewą.
Słoiki szczelnie zamykamy i odstawiamy do góry nogami do wystygnięcia. Gotowa
dynia nadaje się do sałatek lub samodzielnie do mięs lub wędlin, a zalewę można
wykorzystać jako baza sosu słodko-kwaśnego.
Smacznego!!!!
Smacznego!!!!
piątek, 2 października 2015
Figowa rapsodia
Sezonowość w każdej dziedzinie życia panuje niepodzielnie w moim domu. Jest to oczywiście styl zaczerpnięty z Włoch bo jak by inaczej. I tak w okresie romansu jesieni z zimą, na moim stole goszczą figi. Te smaczne, zdrowe owoce można jeść na wiele sposobów. Są wyśmienite same w sobie lub jako dodatek do porannej owsianki, a ja dziś chcę wam zaproponować na ciepło z pyszną sałatką.
Sałatka z figami ( porcja na 1 osobę)
1 dorodna figa
garść mieszanki sałat
2 plastry szynki prosciutto
50 g serka śmietankowego koziego
1 łyżka oleju rzepakowego
1 łyżka balsamico
1/3 łyżeczki miodu
sól i pieprz
Na talerzu układamy sałatę, porwaną na kawałki szynkę prosciutto oraz porcje sera koziego nakładałam łyżeczką). Na patelni podgrzewamy olej, balsamico oraz miód, na którym kładziemy figę przeciętą na cztery cząstki. Smażymy trochę mniej niż 1 minutę na każdej stronie. Całość z patelni wylewamy na sałatę, doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem.
Smacznego!!!!
Sałatka z figami ( porcja na 1 osobę)
1 dorodna figa
garść mieszanki sałat
2 plastry szynki prosciutto
50 g serka śmietankowego koziego
1 łyżka oleju rzepakowego
1 łyżka balsamico
1/3 łyżeczki miodu
sól i pieprz
Na talerzu układamy sałatę, porwaną na kawałki szynkę prosciutto oraz porcje sera koziego nakładałam łyżeczką). Na patelni podgrzewamy olej, balsamico oraz miód, na którym kładziemy figę przeciętą na cztery cząstki. Smażymy trochę mniej niż 1 minutę na każdej stronie. Całość z patelni wylewamy na sałatę, doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem.
Smacznego!!!!
niedziela, 27 września 2015
Rodzinnie
Sobotni wieczór najlepiej smakuje z rodziną. Kiedy po świecie zaczyna krążyć jesień, a po niej zima wieczory najchętniej spędzamy z bliskimi. Oczywiście w tygodniu stale brakuje czasu, ale już weekendowy czas pozwala na spotkania w zacnym gronie. Ja wczoraj standardowo wylądowałam u brata i bratowej na pogaduchach, które postanowiliśmy doprawić małżami w pysznym winno -maślanym sosie sowicie doprawionym czosnkiem oraz popijanymi zimnym białym winem. Wszystko to co tygryski lubią najbardziej. Przyznam, że nie jest to lekka propozycja ale za to pyszna i wpisuje się w listę mich małych grzeszków :)
Przepis dla 3 osób
500 g mrożonych małży w muszlach
2-3 łyżki dobrego masła
1 kieliszek białego wina
3 szalotki
4 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki płatków pepronciono
sól i pieprz do smaku
W dużym garnku rozpuszczamy masło, na którym szklimy pokrojone w drobniutka kosteczkę szalotkę i czosnek. Teraz dodajemy małże, zalewamy winem, doprawiamy płatkami peperoncino, solą i pieprzem, a następnie dusimy około 10 minut ( nie mrożone znacznie krócej około 3-4 minut. Serwujemy ze świeżą bagietką i białym winem.
Smacznego!!!!
Przepis dla 3 osób
500 g mrożonych małży w muszlach
2-3 łyżki dobrego masła
1 kieliszek białego wina
3 szalotki
4 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki płatków pepronciono
sól i pieprz do smaku
W dużym garnku rozpuszczamy masło, na którym szklimy pokrojone w drobniutka kosteczkę szalotkę i czosnek. Teraz dodajemy małże, zalewamy winem, doprawiamy płatkami peperoncino, solą i pieprzem, a następnie dusimy około 10 minut ( nie mrożone znacznie krócej około 3-4 minut. Serwujemy ze świeżą bagietką i białym winem.
Smacznego!!!!
poniedziałek, 14 września 2015
Różne oblicza twórczości
Mam wrażenie, że każdy ma potrzebę tworzenia, takiej samorealizacji. Każdy chce czasem powiedzieć to moje dzieło. To wszystko kreuje nas jako ludzi. Ja mam w sobie niespożyte pokłady takich chęci. Każdego dnia szukam inspiracji, w każdej godzinie coś nowego wykluwa się w mojej głowie, powstają tysiące projektów.
Weekendy to aktualnie słoiczkowa manufaktura smaku, sobotni poranek obowiązkowo spędzam na lokalnym targu. Krążę między straganami kupując niezliczone ilości pomidorów, ogórków, śliwek i innych warzyw oraz owoców. Potem kuchnia wypełnia się aromatami przyjemnie wdzierającymi się w nozdrza abym na koniec wszystkie te cudne zapachy i kolory pozamykała w szklanych pojemnikach. Ostatecznie wszystkie te cuda ustawiam w równych rządkach na spiżarnianych półkach w oczekiwaniu na zimę.
Chętnych po szczegółowe przepisy zapraszam na Facebookowy profil z wpisami z zeszłego roku, jest w czym wybierać więc na pewno każdy znajdzie dla siebie coś smacznego, ja wszystkie dubluję, dlatego nie będę i tu ponawiać tych samych treści.
Ale nie może dziś zabraknąć przepisu. Sałatki to zawsze dobry pomysł na kolacje, obiad, na drugie śniadanie do pracy. Zainspirowana jakiś czas temu użyciem kaszy pęczak przez Kasię z ukochanego bloga Dom z Kamienia dodaję go w różnych kombinacjach do wielu potraw. A dziś:
Sałatka z kaszą pęczak i kurczakiem (5 porcji)
1 szklanka kaszy pęczak
500 g piersi z kurczaka
1 średnia cukinia
1 kulka mozzarelli light
Kilka sztuk suszonych pomidorów bez zalewy
200 g pomidorów koktajlowych żółtych
Pęczek natki pietruszki
Duża garść świeżego lubczyku
3 łyżki oleju z orzechów włoskich
1 łyżka soku z limonki
Świeżo mielony pieprz
Kurczaka kroimy w kosteczkę i podsmażamy bez tłuszczu, a
kaszę gotujemy al dente następnie studzimy. Dodajemy pokrojone w kosteczkę
suszone pomidory, cukinię i mozzarellę oraz poprzekrawane na połówki pomidorki
koktajlowe. Doprawiamy natką, lubczykiem świeżo mielonym pierzem, olejem z
orzechów włoskich oraz sokiem z limonki i serwujemy.
Smacznego!!!!!
niedziela, 13 września 2015
Czas na zmiany
Nadszedł czas na zmiany. Od dziś będzie to blog nie tylko fan page na Facebooku, zmienia się trochę nazwa, a co za tym idzie odrobinę charakter strony. Nie zawsze będę pisać o gotowaniu, czasem też o życiu. Dlaczego przenoszę się z FB? Zmęczyłam się coraz większą ilością nienawiści, która tam panuje i tym, że przestaje to być miejsce rozrywki i przyjemności, a ciągłe przepychanki polityczne i społeczne wypełniają większą cześć aktualności. To nie jest tak, że nie interesują mnie lub nie dotyczą te tematy po prostu nie lubię w necie na nie dyskutować wolę w realu.
Oczywiście każdy wpis będę udostępniać na portalowej stronie i na moim prywatnym profilu tak jak dotychczas i liczę, że czytelnicy pozostaną ze mną.
Podaję link do Facebook-owej strony, któą prowadziłam dotychczas
https://www.facebook.com/Chaos-inspiracja-w-%C5%BCyciu-i-kuchni-871315729550857/timeline/
A od jutra zapraszam do regularnej lektury już tu.
Oczywiście każdy wpis będę udostępniać na portalowej stronie i na moim prywatnym profilu tak jak dotychczas i liczę, że czytelnicy pozostaną ze mną.
Podaję link do Facebook-owej strony, któą prowadziłam dotychczas
https://www.facebook.com/Chaos-inspiracja-w-%C5%BCyciu-i-kuchni-871315729550857/timeline/
A od jutra zapraszam do regularnej lektury już tu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















