Moi drodzy od jakiegoś czasu obserwuję na facebooku
moje własne przepisy sprzed roku lub dwóch lat dzięki aplikacji "tego
dnia" i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu oraz radości odkrywam jak bardzo
zmienia się moja świadomość nt. zdrowego odżywiania. Zabrzmiało to strasznie
narcystycznie ale to naprawdę fantastyczne spojrzeć na siebie trochę z boku, z
dystansu i docenić własną pracę. Ciągle szukanie inspiracji, szkolenie,
zdobywanie nowej i pogłębianie posiadanej wiedzy przynosi efekty i daje siłę do
dalszej nauki. W głowie rodzą się nowe pomysły jeszcze tylko trochę więcej
czasu by się przydało :) wierzę, że w chaotycznej kuchni będzie coraz bardziej
ciekawie.
Trochę chwalenia w
niedzielny poranek już było, a teraz czas na nową inspirację. Mus daktylowy,
wspaniałe odkrycie o ogromnie szerokim spektrum stosowania. Wspaniały zamiennik
miodu i innych syropów słodzących (np. z agawy, klonowy). Znam wiele osób, które
nie jedzą miodu ze względów zdrowotnych lub ideologicznych i to jest dla nich
super rozwiązanie tym bardziej, że daktyle wcale nie muszą być drogie ja kupuje
na targu za około 10 zł/kilogram więc jak sami widzicie porcja musu kosztuje
kilka złotych, Sam mus świetnie nadaje się do lodów, owsianki i innych deserów,
może być bazą do ciast i kremów o czym niedługo przekonacie się tu na blogu :)
1 szklanka suszonych wypestkowanych daktyli
Woda
1 łyżka soku z cytryny
Daktyle zalewamy w szklance gorącą wodą w ilości
pozwalającej zakryć owoce i odstawiamy na około 5 godzin, po tym czasie całość
razem z wodą miksujemy blenderem ręcznym lub w malakserze na gładki mus.
Dodajemy sok z cytryny, mieszamy i odstawiamy do lodówki. Mus może stać kilka
dni w lodówce.
Smacznego!!!!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz