piątek, 29 lipca 2016

Kolejne próby, coraz smaczniejsze :)

Dziś krótko, bo czasu mało :) W chaotycznej kuchni kolejne próby zielonych koktajli. Nadal nieporadne, ale coraz smaczniejsze. Wierzę, że dojdę do perfekcji :) Nowy blender/malakser zjawił się w moim domku więc pracę będą łatwiejsze i przyjemniejsze :) Poniższy przepis wykonany jeszcze przy użyciu starego wysłużonego urządzenia :)


2-3 duże garście świeżego szpinaku
1 łyżeczka miodu
½ banana
1 łyżka soku z cytryny
Kawałek świeżego imbiru
Kilka listków świeżej mięty
¾ szklanki dowolnego mleka

Wszystkie składniki rozdrabniamy i łączymy w malakserze, a następnie serwujemy.
Smacznego!!!!

niedziela, 24 lipca 2016

Krok do zdrowia - sezonowość :)

Moi drodzy jest wiele czynników wpływających na nasze zdrowie i wspaniale by było stosować je wszystkie. Oczywiście, nie zawsze się to udaje, a realnie patrząc rzadko stosujemy wszystkie razem. Jednym z łatwiejszych i przyjemniejszych jest sezonowość, czyli używajmy w kuchni tych składników, na które jest czas. Po co używać mrożonych warzyw latem skoro stragany są pełne, a półki sklepowe uginają się od świeżych i młodych darów natury. To właśnie teraz mają w sobie najwięcej zdrowia. Korzystajmy z tego, a będziemy mieć same korzyści zdrowotne i smakowe. Na koniec jeszcze jeden argument za, a mianowicie w sezonie jest najtaniej :)
Dziś świętuje sezon na czereśnie. Uwielbiam te ciemne, słodkie kulki. Poniżej mam dla Was przepis na mus z czereśniami i nasionami Chia. 



2-3 duże garście czereśni
½ dowolnego mleka ( u mnie krowie 1,5 % tłuszczu bez laktozy)
3 łyżki nasion Chia

Czereśnie myjemy i drylujemy, kilka sztuk odkładamy i drobno siekamy, a pozostałe owoce umieszczamy wraz z mlekiem w blenderze. Jeżeli owoce są mniej słodkie można dosłodzić łyżeczką miodu lub syropu klonowego. Całość blendujemy, a następnie dodajemy nasiona Chia, mieszamy i odstawiamy do lodówki na 2-3 godziny ( można na całą noc będzie idealny na śniadanie). Przed podaniem dodajemy posiekane czereśnie.
Smacznego!!!!

sobota, 16 lipca 2016

Daktylowy raj :)

Moi drodzy od jakiegoś czasu obserwuję na facebooku moje własne przepisy sprzed roku lub dwóch lat dzięki aplikacji "tego dnia" i ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu oraz radości odkrywam jak bardzo zmienia się moja świadomość nt. zdrowego odżywiania. Zabrzmiało to strasznie narcystycznie ale to naprawdę fantastyczne spojrzeć na siebie trochę z boku, z dystansu i docenić własną pracę. Ciągle szukanie inspiracji, szkolenie, zdobywanie nowej i pogłębianie posiadanej wiedzy przynosi efekty i daje siłę do dalszej nauki. W głowie rodzą się nowe pomysły jeszcze tylko trochę więcej czasu by się przydało :) wierzę, że w chaotycznej kuchni będzie coraz bardziej ciekawie.
Trochę chwalenia w niedzielny poranek już było, a teraz czas na nową inspirację. Mus daktylowy, wspaniałe odkrycie o ogromnie szerokim spektrum stosowania. Wspaniały zamiennik miodu i innych syropów słodzących (np. z agawy, klonowy). Znam wiele osób, które nie jedzą miodu ze względów zdrowotnych lub ideologicznych i to jest dla nich super rozwiązanie tym bardziej, że daktyle wcale nie muszą być drogie ja kupuje na targu za około 10 zł/kilogram więc jak sami widzicie porcja musu kosztuje kilka złotych, Sam mus świetnie nadaje się do lodów, owsianki i innych deserów, może być bazą do ciast i kremów o czym niedługo przekonacie się tu na blogu :)



1 szklanka suszonych wypestkowanych daktyli
Woda
1 łyżka soku z cytryny

Daktyle zalewamy w szklance gorącą wodą w ilości pozwalającej zakryć owoce i odstawiamy na około 5 godzin, po tym czasie całość razem z wodą miksujemy blenderem ręcznym lub w malakserze na gładki mus. Dodajemy sok z cytryny, mieszamy i odstawiamy do lodówki. Mus może stać kilka dni w lodówce.
Smacznego!!!! 

niedziela, 3 lipca 2016

Jak lato to lody - obowiązkowo :)

Dziś trochę chłodniejszy dzień, który przydaje się dla równowagi po letnich ciężkich dniach pełnych słońca i dusznego aromatycznego powietrza. Dla mnie tak właśnie powinno "smakować" lato. To powietrze jest wtedy nośnikiem przyjemności i doznań. A jak już ten upał robi się nie do zniesienia obowiązkowym punktem programu stają się lody. Oczywiście te w mojej kuchni nie powstają na bazie ciężkiej śmietany i cukru, a na lekkim, pełnym zdrowia mleku kokosowym czerpiąc słodycz z owoców. Dodatkowo są całkowicie wegańskie więc i podniebienia wegan zadowolą :)


1 litr mleka kokosowego z kartonu
1 dojrzały banan
1 papaja
Ziarenka z 1 laski wanilii
4 łyżki ksylitolu
W wysokim naczyniu umieszczamy mleko, banana oraz papaję pokrojone na mniejsze kawałki, ziarenka z laski wanilii oraz ksylitol. Teraz ręcznym blenderem całość miksujemy do uzyskania gładkiej masy. Przelewamy do plastikowego pojemnika i umieszczamy w zamrażalniku na 6 godzin, ale co godzinne wyjmujemy i mieszamy przy pomocy ręcznej rózgi (tego etapu nie pomijamy, ponieważ on daje lekkość lodom), serwujemy. Jeżeli chcemy dłużej trzymać lody w zamrażalniku, to należy przed podaniem minimum godzinę wcześniej wyjąć aby lody lekko rozmarzły.
Smacznego!!!!